en / pl

if summer doesn’t sing in you…

koncert nr 17

Wykonawcy

Program

Gustav Mahler Adagietto: Sehr langsam (cz. IV) z V Symfonii cis-moll [10’]
Leonard Bernstein alil na flet i orkiestrę kameralną [16’]**

Leonard Bernstein For Felicia Montealegre na fortepian [2’]**
Aleksandra Kaca but the rain is full of ghosts tonight na flet i orkiestrę (prawykonanie światowe) [16’]**

 

Opis koncertu

Z inspiracji niezwykłą postacią Felicii Montealegre, stojącej w cieniu swojego męża, legendarnego kompozytora i dyrygenta Leonarda Bernsteina, zabrzmi muzyczna opowieść skomponowana wokół wiersza Edny St. Vincent Millay.

Śpiew lata, którego dziś już nie słyszę.

Zwolna i nieśpiesznie będziemy się przesuwać od żywiołowych rytmów i jasnych wieczorów do stukającego w mroku deszczu, od nieposkromionej pieśni życia po ból cichej straty. A w centrum programu – historia kobiet, zasłuchanych w zapadającą nad nimi ciszę, kobiet rozpiętych pomiędzy epokami, kontynentami i kontekstami.

Leonard Bernstein rozproszy muzykę w nokturnowym Halil, igrając między życiem a śmiercią, między czułą tonalnością a wyrazistą dodekafonią. Idąc za końcowym, efemerycznym brzmieniem trzech fletów z Halil, zanurzymy się w Adagietcie Gustava Mahlera. To jedno z tych wielkich wyznań miłosnych, które zmieniły historię muzyki, a które pod batutą Bernsteina osiągały wymiar „bezczasu”.

Czuję w sobie ciszę.

Zanim wieczorny deszcz zaroi się od wspomnień, kompozytorka Aleksandra Kaca zagra miniaturę For Felicia Montealegre Bernsteina, jakby szukając inspiracji. Na koniec zabrzmi premiera but the rain is full of ghosts tonight. W kompozycji usłyszymy fragmenty poezji Edny St. Vincent Millay zaszyte w wielowarstwowych, ulotnych strukturach fletów, harfy, smyczków i perkusji.

– Ania Karpowicz

 

Edna St. Vincent Millay, What lips my lips have kissed, and where, and why (1920)

 

What lips my lips have kissed, and where, and why,

I have forgotten, and what arms have lain

Under my head till morning; but the rain

Is full of ghosts tonight, that tap and sigh

Upon the glass and listen for reply,

And in my heart there stirs a quiet pain

For unremembered lads that not again

Will turn to me at midnight with a cry.

 

Thus in the winter stands the lonely tree,

Nor knows what birds have vanished one by one,

Yet knows its boughs more silent than before:

I cannot say what loves have come and gone,

I only know that summer sang in me

A little while, that in me sings no more.

 

Relacja Felicii Montealegre i Leonarda Bernsteina jest nie tylko opowieścią o miłości, ale także nieustanną decyzją o prawie do dawania lub odbierania sobie głosu. Czasem wbrew sobie. „Czemu składasz usta w uśmiech, gdy chcesz płakać, mówisz tak, gdy nie masz kompletnie ochoty”1). Tym głosem jest partia fletu, która wybrzmiewa wśród delikatnych, koronkowych faktur w orkiestrze.

I wraz z wierszem St. Vincent Millay, który recytuje flecistka, uruchamia całą serię wspomnień.

– Aleksandra Kaca

 

1) Kukon (feat. Kwiatek haze), „Wbrew sobie” (prod. Ka-Meal, Aleksandra Kaca) z albumu „Kraków, Marzec 2025”